Nasi blogerzy

Magda Gendźwiłł

Odwiedź blog
Magda Gendźwiłł
Blogerka kulinarna, kochająca sezonowe produkty, smaki Podlasia i kawę. Wraz z mężem prowadzą bloga www.crustanddust.pl i lubią jeść. Uwielbia przyjmować gości i ich karmić. Zbiera książki kucharskie, foremki do pierniczków i puste słoiki, które w odpowiednim czasie zapełnia konfiturami.


Przepisy blogera

  • Karmelki i serdelki z Saint Tropez shutterstock_100627174

    Saint Tropez to dla wielu raj na ziemi. Morze Śródziemne zachwyca nie tylko oczy, ale również podniebienia. To właśnie tutaj można skosztować wspaniałych, świeżych i dojrzałych oraz morskich owoców, a także lokalnego wina.

  • Ciasteczko z kawałkami mięsa? Tak smakuje Majorka shutterstock_38171143

    Kiedy myślimy o ciepłych wakacjach, pięknych kilometrowych plażach i absolutnej beztrosce – myślimy o Majorce. To miejsce w którym śniadanie zaczyna się koło południa, a kolacja kończy wraz ze wschodem Słońca. Trzeba o tym pamiętać idąc do restauracji – wiele z nich otwiera się nie wcześniej niż o 21. Majorkańska kuchnia ma niewiele wspólnego z naszymi wyobrażeniami z wakacjami nad ciepłym morzem w Hiszpanii.

  • Madryt – bien aproveche! shutterstock_165915194

    Czy jest lepszy sposób na rozpoczęcie dnia niż filiżanka gęstej, aromatycznej, deserowej czekolady i złociste churros? Zestawem smażonych na głębokim tłuszczu smakołyków maczanych w czekoladzie można delektować się w Madrycie. Najlepsze churros sprzedają w budce La Antigua Churreria działającej od 1914 roku. Oczywiście, churros con chocolate to nie jedyny sposób na śniadanie. Hiszpanie uwielbiają zaczynać dzień od filiżanki kawy z odrobiną mleka – cafe cortado – i małych ciastek francuskich np. croissantów czy palmierów. Niektórzy do tego zestawu dołączają świeżo wyciskany sok pomarańczowy. W końcu pomarańcza to najważniejszy składnik diety każdego Hiszpana i pierwszy owoc, który podaje się małym dzieciom.

  • Wąskie uliczki dla smakoszów risotto shutterstock_151572128

    Po romantycznej przejażdżce gondolą, spacerze wąskimi uliczkami i karmieniu gołębi na placu Świętego Marka, warto usiąść i skosztować lokalnej kuchni. W Wenecji zawsze możemy liczyć na świeże ryby, owoce morza, lody i kawę. Warto rozpocząć od tradycyjnego sarde in saor, czyli smażonych sardynek w ostrym sosie winnym z dodatkiem rodzynek i orzechów piniowych. Miłośnicy warzyw powinni spróbować melanzana in saor, czyli smażonych bakłażanów podawanych w ostrym sosie. Owoce morza podaje się tutaj w najprostszy i najlepszy sposób – delikatnie skropione sokiem z cytryny i oliwą z oliwek.

  • Jeśli na grilla, to tylko do RIO DE JANEIRO shutterstock_94589113

    Wielu z nas Rio de Janeiro kojarzy się jedynie z gorącym karnawałem i sambą. Kiedy słyszymy o bardzo zdrowych jagodach acai czy tapioce – bezglutenowej skrobi z manioku, rzadko myślimy o Brazylii. Kuchnia tego kraju jest wyjątkowym połączeniem tradycji kulinarnych rdzennych mieszkańców i europejskich imigrantów. W kuchni Rio de Janeiro możemy również dostrzec wpływy kuchni polskiej. Brazylijczycy pokochali pierogi i serwują ich lokalną wersję – rissólis – pierożki z wieprzowym farszem smażone na głębokim tłuszczu.

  • Casablanca – kulinarna podróż pełna smaków i aromatów shutterstock_158943986

    Powietrze wypełnione aromatem cynamonu, szafranu i kurkumy to znak rozpoznawczy Casablanki. To właśnie tutaj możesz napić się wspaniałej miętowej herbaty, tocząc zawzięte dyskusje z marokańskimi handlarzami. Niezależnie czy chcesz kupić odrobinę kuskusu na obiad czy naczynie do tagine, musisz się targować. W przeciwnym razie, obrazisz sprzedawcę. Marokański targ, czyli suk, to miejsce magiczne, po brzegi wypełnione stoiskami z przyprawami.

  • Pekin – mlaskanie i bekanie mile widziane shutterstock_166124258

    Pekin to niekwestionowana stolica ulicznego jedzenia – wózki ze smażonym ryżem i warzywami, pierożki gotowane na parze, aromatyczne zupy. Kwintesencję chińskiej kuchni mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki. Podjęcie decyzji „jeść czy nie” powinno być poprzedzone wnikliwą obserwacją socjologiczną. Jeśli za wózkiem z lokalnymi specjałami ciągnie się kolejka rodowitych mieszkańców Pekinu oczekujących na jedzenie, absolutnie musimy do nich dołączyć. Jedzenie z pewnością będzie świeże i oryginalne. Warto o tym pamiętać idąc do restauracji w Pekinie. Te, które kierują swoją ofertę do Europejczyków, często rezygnują ze starych receptur na rzecz smaku pożądanego przez klienta.