Madryt – bien aproveche!

shutterstock_165915194

Czy jest lepszy sposób na rozpoczęcie dnia niż filiżanka gęstej, aromatycznej, deserowej czekolady i złociste churros? Zestawem smażonych na głębokim tłuszczu smakołyków maczanych w czekoladzie można delektować się w Madrycie. Najlepsze churros sprzedają w budce La Antigua Churreria działającej od 1914 roku. Oczywiście, churros con chocolate to nie jedyny sposób na śniadanie. Hiszpanie uwielbiają zaczynać dzień od filiżanki kawy z odrobiną mleka – cafe cortado – i małych ciastek francuskich np. croissantów czy palmierów. Niektórzy do tego zestawu dołączają świeżo wyciskany sok pomarańczowy. W końcu pomarańcza to najważniejszy składnik diety każdego Hiszpana i pierwszy owoc, który podaje się małym dzieciom.

Około godziny 10:00 przychodzi pora na kanapkę. Najbardziej popularne są bagietki delikatnie skropione oliwą z oliwek i posmarowane połówką pomidora z długo dojrzewającą szynką – jamón iberico. Równie popularne są tosty z szynką konserwową i serem o wdzięcznej nazwie bikinis. Dzieciaki uwielbiają kanapki z czekoladą. Nie są to kanapki z kremem czekoladowym, ale z kawałkiem tabliczki czekolady zamkniętym między połówkami bagietki! Najlepiej smakuje czekolada z żółtą etykietą i dzwonem.

Około południa Hiszpanów dopada prawdziwy głód i jedzą obiad, zwykle wybierając w restauracjach menu del día, czyli zestaw dnia. Składa się on z dwóch dań i deseru. Pierwsze danie to zwykle sałatka lub makaron. Na drugie danie można spodziewać się porcji paella (czyli ryżu i owoców morza z odrobiną szafranu), królika (który jest serwowany równie chętnie jak kurczak) czy grillowanego leszcza. Typowym madryckim deserem jest flan, czyli hiszpańska odpowiedź na francuski crème brûlée. Flanu nie podaje się ze skorupką z cukru, ale z karmelem na wierzchu. Równie ukochanym deserem jest leche frita, czyli krem jajeczny smażony na głębokim tłuszczu.

Najlepszą porą na kolację jest godzina 21:00 i zwykle o tej porze ponownie otwierają się restauracje, które teraz serwują wyłącznie dania z karty. Madryt to miejsce w którym koniecznie trzeba spróbować serwowanej na zimno zupy z czosnku czyli ajo blanco, ślimaków podawanych w delikatnym rosole i tortilli de patatas, czyli placka z ziemniaków smażonych w oliwie z oliwek z jajkiem. Wszystko to należy podlać odrobiną vino tinto, czyli wina stołowego i życzyć wszystkim smacznego – bien aproveche!

O autorze Magda Gendźwiłł:
Blogerka kulinarna, kochająca sezonowe produkty, smaki Podlasia i kawę. Wraz z mężem prowadzą bloga www.crustanddust.pl i lubią jeść. Uwielbia przyjmować gości i ich karmić. Zbiera książki kucharskie, foremki do pierniczków i puste słoiki, które w odpowiednim czasie zapełnia konfiturami.
Zobacz inne wpisy tego blogera