Pekin – mlaskanie i bekanie mile widziane

shutterstock_166124258

Pekin to niekwestionowana stolica ulicznego jedzenia – wózki ze smażonym ryżem i warzywami, pierożki gotowane na parze, aromatyczne zupy. Kwintesencję chińskiej kuchni mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki. Podjęcie decyzji „jeść czy nie” powinno być poprzedzone wnikliwą obserwacją socjologiczną. Jeśli za wózkiem z lokalnymi specjałami ciągnie się kolejka rodowitych mieszkańców Pekinu oczekujących na jedzenie, absolutnie musimy do nich dołączyć. Jedzenie z pewnością będzie świeże i oryginalne. Warto o tym pamiętać idąc do restauracji w Pekinie. Te, które kierują swoją ofertę do Europejczyków, często rezygnują ze starych receptur na rzecz smaku pożądanego przez klienta.

Kuchnię polską z chińską łączy jedno: miłość do pierogów. Pierogi najprawdopodobniej przywędrowały do nas z Chin, gdzie do dzisiaj serwuje się je w formie sakiewek wypełnionych farszem, tzw. wonton. W Pekinie wonton nadziewa są krewetkami i serwuje w wieprzowym rosole z cienkim makaronem noodle. Noodle podaje się często z gęstym mięsnym sosem lub ze smażoną mieloną wołowiną i pastą z soi – zhajiangmian. Ponadto, makaron jest częstym dodatkiem do chińskiego stir-fry, czyli smażonych w woku warzyw z mięsem lub owocami morza.

Miłośnicy kulinarnych eksperymentów powinni koniecznie spróbować kaczych jaj z rozwiniętym embrionem w środku – maodan, długo gotowanych świńskich uszu – bàn shuāngcuì czy smażonych w głębokim tłuszczu flaków – bàodù. Tradycjonaliści powinni skosztować kaczki po pekińsku, która jest chińską potrawą narodową. Kaczkę sezonuje się, piecze, a potem kroi na oczach gości. Mięso pozostaje delikatne i wilgotne, a skórka nabiera nadzwyczajnej chrupkości. Kaczkę podaje się z chrupiącymi plackami, sosem hoisin i posiekaną szalotką.

Pekin to mekka chińskich słodyczy, które stanowią nielada wyzwanie dla przeciętnego Europejczyka. Zwykle mają konsystencję gęstniejącej galaretki i mogą wydawać się nieco mdłe. Na uwagę z pewnością zasługuje ciasto z głogiem – jīnggāo, ciasto z fasolą mung – lǜdòu gāo i ciasto z mąki ryżowej gotowane na parze – bak tong gou.
Zasiadając do stołu w Pekinie pamiętajmy, że głośne mlaskanie czy spluwanie to wyraz aprobaty dla dokonań kucharza – cisza przy jedzeniu to znak, że konkretne danie nam zupełnie nie smakuje.

O autorze Magda Gendźwiłł:
Blogerka kulinarna, kochająca sezonowe produkty, smaki Podlasia i kawę. Wraz z mężem prowadzą bloga www.crustanddust.pl i lubią jeść. Uwielbia przyjmować gości i ich karmić. Zbiera książki kucharskie, foremki do pierniczków i puste słoiki, które w odpowiednim czasie zapełnia konfiturami.
Zobacz inne wpisy tego blogera